Azja,  Filipiny,  Podróże

Najpiękniejsze wodospady na Cebu

Cebu to najgęściej zaludniona wyspa na Filipinach i zaraz obok Manili, jest to najczęściej wybierane miejsce na przesiadkę. Większość osób odwiedzając wyspę Cebu udaje się do miejscowosci Moalboal, aby nurkować na okolicznej rafie lub do Oslob, aby popływać z rekinami wielorybimi. Tymczasem Cebu ma znacznie więcej do zaoferowania. Na południu wyspy znajduje się kilka przepięknych wodospadów. Nadal nie mogę w to uwierzyć, dlaczego tak urocze i naturalne miejsca są praktycznie puste! Dodatkowo wszystkie znajdują się w niewielkiej odległości od siebie, więc wystarczą zaledwie dwa dni aby je odkryć. W tym wpisie poznasz najpiękniejsze wodospady na wyspie Cebu. Zapraszam!

Puste drogi na Cebu

KAWASAN WATERFALL

Pierwszym i najpopularniejszym wśród turystów wodospadem, był wodospad Kawasan położony w miejscowości Badian. Szczerze mówiąc przed podróżą na Filipiny, nie planowałam dłużej zostać na Cebu, więc niespecjalnie byłam do tej wyspy przygotowana. Ponieważ w internecie nie ma zbyt wiele informacji na temat tamtejszych wodospadów, plan naszego zwiedzania opierał się głównie na Google Maps. Przybliżając mapę szukałam ciekawych miejsc i sprawdzałam opinie innych ludzi. Nie doczytałam jednak, że najpopularniejszą formą zwiedzania wodospadu Kawasan jest tzw. Canyoneering. Dojeżdżając na miejsce zatrzymało nas kilku lokalnych chłopaków informując, że nie można samodzielnie zwiedzać wodospadu tylko należy wykupić cały pakiet z przewodnikiem. Podróżując od jakiegoś czasu po Filipinach, wiedzieliśmy, że to nieprawda i w zasadzie wszędzie można wejść samodzielnie. Tym bardziej, że kilka tygodni wcześniej widziałam relację pary z Polski, którzy pojechali właśnie tą trasą na wodospad.

Zapytaliśmy lokalsów jak wygląda cała wycieczka i muszę przyznać, że brzmiało to wszystko naprawdę ciekawie. Pięciogodzinna trasa obejmowała trekking przez dżunglę, skoki do wody i ostatecznie kąpiel w Kawasan. Niestety nie mieliśmy tyle czasu, ponieważ tego samego dnia chcieliśmy obejrzeć jeszcze jeden, albo nawet dwa wodospady. Zdecydowaliśmy się jednak pojechać do punktu zaznaczonego na mapie jakoś Kawasan Falls. Motor zaparkowaliśmy na końcu drogi, w pobliżu jakiegoś domu. Natychmiast przybiegł do nas młody chłopak i rownież próbował nas przekonać, że nie ma tam ścieżki do wodospadu. Jednak widział, że jesteśmy nieugięci i nagle stwierdził, że to jest właściwa droga, ale można tam pójść tyko z przewodnikiem. Oczywiście miał nim być on sam 🙂 Eh, Ci Filipińczycy… Tam naprawdę każdy nazywa się Tour Guide.

Grzecznie mu podziękowaliśmy i udaliśmy się ścieżką w dół. Rozumiem lokalnych mieszkańców, że próbują na każdym kroku zarobić na turystach, ale niestety po jakimś czasie staje się to męczące. Zwłaszcza na filipinach, gdzie niestety często traktują nas nieuczciwie. Po drodze minęliśmy jeszcze jeden dom i tam miła kobieta potwierdziła, że właśnie tą ścieżką dojdziemy pod sam wodospad. Kawasan nie jest duży, ale wygląda bardzo ładnie. Dodatkowym atutem jest naprawdę spore jeziorko w którym można popływać i wiele ławek i kamieni do siedzenia. Niewątpliwie uroku temu miejscu dodaje umieszczona w skałach kapliczka.

Urocza kapliczka w skałach
Do wodospadu można skakać z kilku metrów
Widoki podczas wycieczki na wodospad

KABUTONGAN WATERFALLS

Na Kawasan spędziliśmy dość dużo czasu, ponieważ zimna woda okazała się zbawieniem przy prawie 40 stopniowym upale. Tego dnia było naprawdę gorąco… Dojście na parking zajęło nam trochę więcej czasu, więc przyjechaliśmy do Kabutongan pózniej niż początkowo planowaliśmy. Sam przejazd między tymi wodospadami zajmuje około godziny. Po zaparkowaniu skutera udaliśmy się za strzałkami. Opłata za wejście na teren wodospadów to 100 peso za osobę i oczywiście ponownie proponowano nam przewodnika. Tym razem również odmówiliśmy, myśląc że dojście będzie tak samo łatwe jak na Kawasan.

Niestety w tym przypadku okazało się inaczej. Czytałam o tym, że Kabutongan składa się z 4 poziomów, ale nie przypuszczałam, że dojście do samego końca będzie tak trudne… Szczerze mówiąc żałowaliśmy, że jednak nie skorzystaliśmy z pomocy przewodnika i do dzisiaj trudno mi uwierzyć, że pozwolili nam tam wejść samodzielnie. Być może maj to nie jest najbardziej popularny miesiąc na wizytę na Filipinach, ale mimo wszystko nie przypuszczałam, że znajdziemy miejsca gdzie nie będzie w ogóle ludzi. Cały wodospad Kabutongan przeszliśmy tylko we dwoje i podobnie było na kolejnym, który odwiedziliśmy następnego dnia rano.

Jeśli miałabym opisać wrażenia z tego miejsca, to niewątpliwie było pięknie. Na każdym poziomie były laguny o niesamowicie turkusowym kolorze. Jednak uważam, że w Europie nikt by nie dopuścił do tego, aby turyści samodzielnie wspinali się po tak śliskich skałach, a czasami wręcz pionowych, gdzie można było się trzymać jedynie liny. Powrót był jeszcze trudniejszy niż dojście, szczególnie z 4 i 3 poziomu. Ja większość drogi przepłynęłam wodą, ale Wojtek niestety niósł plecak, więc musiał się wspinać po śliskich i stromych skałach. Raz nawet upadł na kamienie, ale na szczęście plecak to zamortyzował.

Kamienie były niesamowicie śliskie
Uroczy maleńki wodospad
Każdy poziom to przepiękne laguny

BINALAYAN WATERFALL

Po bardzo intensywnym dniu zdecydowaliśmy się spędzić noc w miejscowości Oslob. W okolicy znajduje się bardzo polecany wodospad Tumalog, ale niestety okazało się, że przez brak deszczu wodospad praktycznie wysechł… Po rozmowie z lokalnymi mieszkańcami zdecydowaliśmy się pojechać na inny o nazwie Binalayan. Po przejściach związanych z Kabutonganem, tym razem skorzystaliśmy z usług lokalnego przewodnika. I co się okazało? Dojście do wodospadu było banalnie proste a w zasadzie prowadziła do niego ścieżka i kilka kamiennych schodków… Niestety nie wiedzieliśmy tego wcześniej, ale przynajmniej miał nam kto zrobić zdjęcia 🙂 Binalayan okazał się małym wodospadem, ale bardzo uroczym. Po środku była przepiękna laguna, a bardziej odważni mogą spróbować skoku z wysokiej skały. Spośród tych trzech wodospadów jedynie Binalayan nadaje się na wyprawę z dziećmi. Dojście do pozostałych niestety już nie było tak proste.

Z otworów w skałach można skakać do wody
Binalayan jest niewielki, ale bardzo klimatyczny

Czy warto? Tak!

Cebu jest niewątpliwie ciekawą wyspą i wydaje mi się, że trochę niedocenioną. Większość osób omija atrakcje na Cebu, kierując się od razu na inne okoliczne wyspy, jednak ja uważam, że naprawdę warto tam spędzić przynajmniej kilka dni. Nas oczarował lokalny klimat i przede wszystkim bardzo mała liczba ludzi. W wielu miejscach byliśmy zupełnie sami. Przez ten fakt, niektóre atrakcje nie są przystosowane dla typowych turystów jak np. Kabutongan Waterfalls, gdzie momentami było bardzo niebezpiecznie. Jednak wyjście tam z przewodnikiem na pewno będzie świetna atrakcją i niezapomnianym przeżyciem. Wodospady na Cebu różnią się od innych na Filipinach. Nie znajdziesz tam schodków, tratw do pływania, czy lin i huśtawek jak na Cambugahay na Siquijor. Te na Cebu są po prostu stworzone przez naturę i nie widać tam większej ingerencji człowieka. Dzięki temu przekonały nas swoją naturalnością, co niestety jest już rzadko spotykane na Filipinach.

Wybierasz się na Filipiny? Zajrzyj również do wpisu z mojej ulubionej wyspy, czyli Siquijor http://www.planfortheworld.pl/siquijor-czyli-magiczna-wyspa-na-filipinach/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *